Powrót do listy artykułów
Relacje i Rodzina

Czy terapia niszczy więzi?

Często słyszy się zarzut, że psychologowie "buntują" dzieci przeciwko rodzicom. Ale czy na pewno to terapia jest przyczyną oddalenia?

W ostatnim czasie kilkukrotnie trafiłam w mediach na tytuły wskazujące na to, że terapia jest szkodliwa dla więzi rodzinnych i jest przyczyną odwracania się dzieci od rodziców.

Nie przeczę, że taki trend może mieć miejsce. Tylko mam wątpliwość, czy jego przyczyną jest terapia. Przykłady osób, które mnie otaczają i z którymi od lat pracuję wskazują na to, że powody takiego stanu rzeczy mogą kryć się zupełnie gdzie indziej: w relacjach rodzinnych i tym, jak rodzice i dorośli traktują dzieci i młodych ludzi.

Historie, które przychodzą mi do głowy nieustająco powodują - jeśli nie ciarki na plecach - to przynajmniej ogromny niesmak.

Historia 1: Bezwzględność prawa

Jeszcze jako nastolatka byłam świadkiem i towarzyszką w historii, dotyczącej mojego starszego, dorosłego już kolegi. Jego ojciec, alkoholik i pensjonariusz zakładów karnych, który znęcał się nad nim psychicznie i fizycznie, a potem porzucił rodzinę i zniknął na wiele lat nie partycypując w wychowaniu i utrzymaniu dzieci, pozwał go o alimenty, a te zostały zasądzone.

Nie mogliśmy w to uwierzyć. Okazało się, że wobec prawa jest się w tej sytuacji bezradnym. Chłopak ledwo wiązał koniec z końcem, borykał się z traumami z dzieciństwa i do tego utrzymywał swojego ojca. Nie miał szansy na żadną terapię, a więzi nie chciał z tym człowiekiem budować. Nienawidził go. Czy miał do tego prawo? Wszak rodzina jest najważniejsza, a rodziców trzeba czcić i szanować.

Historia 2: Czy wolno czuć ulgę?

Wraca do mnie pacjentka sprzed lat, która przyszła z pytaniem: czy jest złym człowiekiem, bo poczuła radość i ulgę po śmierci ojca? Ojca, który uczynił z jej dzieciństwa piekło. Bił matkę, ją i jej siostrę. Okrutnie je dyskredytował i poniżał. Żył z pieniędzy zarabianych przez żonę i córki. Wydzielał im jedzenie, wodę i prąd. Zamykał w zimnej piwnicy. Nie pozwalał samodzielnie wychodzić z domu. Nękał ją też jako dorosłą kobietę.

Pod koniec życia i po jego śmierci osoby z jej bliskiego otoczenia naciskały, aby mu wybaczyła. Presja była tak silna, że zaczęła obwiniać siebie za swój stosunek do ojca, o to że była złą córką i w rezultacie po prostu czuć złym człowiekiem. Czy była zła? Powinna przebaczyć i poprosić o przebaczenie? Może nastawić drugi policzek?

Historia 3: Wieczne porównania

A inna dziewczyna, wychowywana przez rodziców, którzy nieustająco porównywali ją ze starszym bratem. W tym zestawieniu wypadała zawsze słabo: gorzej się uczyła, wolniej biegała, nie miała talentu do języków. Słyszała, że jest gorsza, wolniejsza, mniej zdolna. Rodzice nie ograniczali się do krytyki w cztery oczy, robili to na imprezach rodzinnych, wspólnych wyjazdach, przy znajomych i koleżankach.

Komentowali negatywnie jej wygląd, wybory życiowe, pracę, przyjaciół. Słowa: "Ty nigdy, niczego w życiu nie osiągniesz! Co za debilny pomysł? Nie dasz rady na tych studiach. Szkoda dla ciebie czasu. Jesteś chciwa" – towarzyszą jej od lat. Nie umie się od nich uwolnić. Cały czas, od dziecka, stara się zasłużyć na aprobatę i miłość. Robi wszystko, żeby rodzice zobaczyli, że jest w czymś dobra i byli z niej dumni. Dotychczas bezskutecznie. Czuje się bezwartościowa i gorsza od innych. Kocha rodziców i walczy z nimi zarazem. Z każdego spotkania wychodzi bardziej poraniona. Nie ma siły.

Historia 4: Samotność w szkole

Mały chłopiec, dziś świetny facet i tata, nękany, bity i dyskredytowany przez kolegów w klasie. Wybitnie inteligentny. Zadbany, kochany i wychuchany w domu. Kochający rodzice i rodzeństwo. Szkoła okazała się koszmarem. Szukał sposobów na zjednanie sobie dzieci. Nie chciały skorzystać z żadnej propozycji. Biły go. Wyśmiewały. Przezywały. Obwiniały za swoje niepowodzenia. Insynuowały, że dobre oceny zdobywał nieuczciwie, że nauczyciele go wyróżniają.

Nie umiał się bronić. Nikt go nie obronił. Rodzice obawiali się, że swoimi interwencjami jeszcze mu zaszkodzą i spotęgują przemoc. (...) Dziś obwinia za to siebie. Mówi, że był za słaby, za mało konsekwentny i cierpliwy. Ma do siebie żal, że nie umiał się obronić.

Prawo do szacunku

Tych historii mam dziesiątki. Dlatego mam wątpliwość, czy takie dzieciaki, dziś dorośli ludzie, pod wpływem terapii odchodzą od najbliższych. Może po prostu, choćby niektórzy z nich, po raz pierwszy czują się pełnowartościowymi ludźmi, dają sobie prawo do szacunku, pozwalają sobie na asertywność i zatroszczenie się o siebie.

Może nie chcą kolejny raz usłyszeć i racjonalizować tego, że są beznadziejni, niewystarczający i rozczarowujący, a tak zwyczajnie cieszyć się sobą i życiem?

Autor: Dorota Wiśniewska (Terapeuta CBT, Coach ICC)
Opublikowano: 2025-02-24

Trudne relacje?

Masz prawo zadbać o siebie i stawiać granice. Jeśli czujesz się przytłoczony rodzinnymi relacjami, jesteśmy tu dla Ciebie.

577 120 900 Rejestracja telefoniczna
Wizyta / Online Forma do ustalenia
Zadzwoń teraz

🚨 Gdzie szukać pomocy w nagłych sytuacjach?

Jeśli czujesz, że nie możesz czekać na wizytę, a Twoje zdrowie lub życie jest zagrożone, skorzystaj z pomocy 24/7:

112 Numer alarmowy
116 123 Kryzysowy Telefon Zaufania dla Dorosłych
22 484 88 01 Antydepresyjny Telefon Zaufania
Izba Przyjęć Najbliższy szpital psychiatryczny
577 120 900